You are viewing [info]hakun's journal

< back | 0 - 10 |  
hakun [userpic]

Kreskówki "dla dorosłych" i inne przemyślenia.

March 29th, 2007 (05:13 pm)
amused

current location: Gorzów
current mood: Rozbawiony
current song: Lux Aeterna

Rozmyślania. Chore. Coś jak "codziennik".

Rzucę jeden tytuł - South Park.

Obrońcy żydów, biednych ludzi, czarnoskórych i innych mniejszości zakwiczą z oburzenia. To jest serial który wyśmiewa wszystko w prostacki sposób. Za to go kocham. Ma ogromną popularność, ogromną oglądalność, a przecież jest tak hm... zły? W sensie - przekazu. A ludzie, których zazwyczaj nie śmieszy wyzywanie żydów się śmieją. Mówię to na swoim przykładzie. Czy jestem aż tak zły? I - co ważniejsze - czy te kreskówki są AŻ TAK złe? No cóż, znieczulają. To fakt. Niech jako dowód posłuży ten oto nonsens. Przez duże En. Nonsens. Ja, przykładny obywatel, udałem się na spacer... ee... no dobra, udałem się do empiku po książki i grę. I słyszę urocze, kjutne i tak dalej dzieciaczki, na oko cztery - pięć lat, które krzyczały: "Ale się ujebałeś. Kurwa mać! Ja..." i tak dalej. Widzicie - normalnie byłbym przerażony, ale po obejrzeniu SP, w którym kilkoro ośmiolatków (co prawda - kreskówkowych, ale zawsze), które wyzywają żydów, gejów, prostytutki i tak dalej, w pierwszej chwili nawet nie zwróciłem na to uwagi, zorientowałem się dopiero w empiku. Oto "zbawienna" działalność takich kreskówek.

A teraz ostatnie, acz krótkie, przemyślenie. Dlaczego dzieciaki palą w szkole? (znaczy - poza, w czasie, kiedy powinny być na terenie szkoły itd.)

To proste. Adrenalina, że zostaną złapani. Wszystko co złe potęguje miejsce, w którym jest zrobione. Każde odczucie, zależy od miejsca, w którym to się stało. Zrozumiałem to w pełni dopiero niedawno. Ale to już jest historia na inną aktualizację.

Byle do soboty.

hakun [userpic]

Sny

March 23rd, 2007 (09:16 pm)

A więc, z opóźnieniem - fakt, ale jednak. Oto moje sny...


Bierzcie przymiarkę, że wtedy miałem 40 stopni gorączki XD

Sen numer jeden

Ci, co grali w Fallouta mogą sobie darować czytanie tego snu...

A reszta - zapraszam.

Śniło mi się, że było wielkie bum, postapokaliptyczna katastrofa i ogólnie - samo zło na świecie. A ludzie, normalni (w sensie - zła) mieszkali sobie w bunkrach. Ale pewnego dnia, w wspólnym mieszkanku zabrakło filtra wody. Wysłano mnie, abym go szukał. Poszedłem. Zabili mnie. Koniec.

Sen numer 2

Idę sobie ulicą, jednak im dalej idę, tym jestem starszy (ja wiem, że co sekundę jestem starszy, ale rzumiecie o co chodzi - WIDOCZNIE starszy) i tak szedłem, szedłem, wszystko się zmieniało, później się czołgałem, leżałem. I umarłem.

Sen numer 3

Śniło mi się, że jestem w średniowieczu. Co prawda byłem mieszczaninem, nie baronem czy czymś podobnym, ale jednak.

No ale - pewnego dnia odwiedziła mnie kobieta, która cały czas się śmiała. Śmiała się, śmiała, śmiała i właściwie to koniec. Nie umarłem.

Sen numer 4

W tym śnie byłem konduktorem. Proste. Konduktor. Ja. Ciuchcia. Jednak ciuchcia była dziwna, bo jeździła jak chciała i gdzie chciała, i miała pasażerów niepokojąco przypominających czatowiczów. Człowiek nie mógł wyjść, bo nie było drzwi. Wszyscy się śmiali, a ja myślałem, że umrę (dosłownie!) ze śmiechu. Ciężko powiedzieć, czy umarłem. Ale było strasznie XD.

Gdzie tam moje sny do twoich, Magdo, ale - specjalnie dla ciebie :P

hakun [userpic]

Codziennik

March 8th, 2007 (04:26 pm)
lazy

current location: Gorzów
current mood: lazy
current song: soundtrack z Obliviona i Gothica 3

Tak sobie myślę... Nie odczuwam specjalnej potrzeby pisania na LJ, robię to aby po prostu odpocząć, zrelaksować się, powkurzać itd. Gdybym miał robić codziennik, to bym umarł. Albo po prostu bym to olał i pisał kiedy najdzie mnie ochota albo potrzeba.

To tyle przemyśleń XD.

Mógbłym tu opowiadać chore sny, jakie miałem mając gorączkę (39,5 - 40 stopni), ale po co? Kogo to interesuje?

A więc konczę ten wpis. Na dworze pogoda do dupy, ja się nigdzie nie mogę ruszyć i jestem wkurzony. Zaraz pójdę grać w Tunguskę albo w Anno. Tyle.

Bye!

hakun [userpic]

(no subject)

February 22nd, 2007 (01:49 pm)
happy

current mood: happy

Witajcie!

Od dziś rozpoczynam nową serię pt. "strony zła".

Raz na miesiąc będę mówił o stronie, która zabija. Dziś, na dobry początek, zapraszam do serwisu

www.militaria.pl

Uwaga - zuo! Warning - ivil!

Na tejże stronie, albo w tymże serwisie, możemy zakupić tak niezbędne rzeczy jak miotacze gazu, czy też pałki firmy baton.

Oto pałka baton - złożona, http://www.militaria.pl/cocoon/gfx/produkty/6/palka_baton_zlozona_det.JPG

a to w kaburze

http://www.militaria.pl/cocoon/gfx/produkty/6/palka_baton_w_kaburze_det.JPG

a tu w pełni swej zasłużonej chwały -

http://www.militaria.pl/cocoon/product.xml?product=1560&page-frag=3&prev-page-number=3&context-type=regular&modifiers=category

Owszem, można się zastanwiać "do czego mi jest to potrzebne". Cóż - nie odkryjesz mocy pałki baton bez odgrzewacza na benzynę ekstrakcyjną! Idealny dla miłośników sportów zimowych, survivalu, wędkarzy, a także myśliwych.
Ogrzewacz generuje ciepło poprzez bezpłomieniowe spalanie benzyny ekstrakcyjnej.

Oto i on: http://www.militaria.pl/cocoon/gfx/produkty/6/ogrzewacz_kieszonkowy_duzy_w.jpg

no dobra, załóżmy, że zbiliśmy kogoś batonem, ogrzaliśmy ogrzewaczem [kogoś], co zrobić teraz? Nim zaczniemy się nad nim pastawić paralizatorem, warto delikwenta zakuć w kajdanki, tym bardziej, że - uwaga - jest wyprzedaż! Bardzo przydatne w życiu codziennym! oTO I TO CUDO TECHNIKI!
http://www.militaria.pl/cocoon/product.xml?product=2917&page-frag=6&prev-page-number=9&context-type=regular&modifiers=category

Last, bat not last - paralizatory, najważniejsza rzecz, jaka jest potrzebna w samobronie.

Sposób użycia: w przypadku zagrożenia użyć na własną odpowiedzialność.
Zdjąć kapturek zabezpieczający elektrody, po czym przesunąć przycisk blokady w prawo na pozycję ON. Elektrodami dotknąć (zaleca się "ubóźć") napastnika i w chwili zetknięcia wcisnąć przycisk wyzwalając łuk na czas nie dłuższy niż 3-4 sekundy. Należy przy tym unikać celowania w okolice głowy oraz serca.

http://www.militaria.pl/cocoon/gfx/produkty/paralizatory/Paralizator_UZI_Pen_300&500K_w.jpg

Ciąg dalszy nastąpi.

hakun [userpic]

Hmm...

February 11th, 2007 (01:58 pm)

Wiecie? Tu miało być "the best of... Magdalith", ale lepiej nieXD. Kto by zrozumial teksty pt.

"Słoń wstał", lub "jestem fabrycznie sfatygowany. Podaj batona'.

Więc wybaczcie - ale nie XD (i tak mało kto czyta LJ, więc...)

Za to... eee... no, wiece sami. Coś tu powinienem napisać błyskotliwego, ale nie. A, jutro jadę do Krakowa nagrywać głosy. Kraków niech się lepiej zacznie bać (i aktorzy też, ale oni już mniej. W końcu, jak p. Opania nie wróci to mnie zabiją XD (nie wiem kto, ale ktoś)

Dobra, starczy.

Pozdrawiam,
Innos

hakun [userpic]

Urodziny Szu!

January 22nd, 2007 (12:58 am)
happy

current mood: happy

Hapi birfdej tu juuuu (x2)
Hapi birfdej dir suzi
Hapi birfdej tu juuuuuuuuuuu

Wszystkiego najlepszego!!!

Co tylko sobie zażyczysz! (a co nie dotyczy mnie lub mojej rodziny w stopniu negatywnym)

Po prostu - Hapi birfdej!

- Po co są urodziny, babciu - spytał mały Jakub
- Ano po to, żeby nie zwracać uwagi na upływające lata...

Ja (Jakub) mając pięć lat, i moje pytania do babci.

I tym optymistycznym akcentem oddalam się, życząc raz jeszcze wszystkiego najlepszego.


Twój prezent numer 1: http://mirriel.ota.pl/forum/viewtopic.php?t=4229

hakun [userpic]

Licealiści, częśc pierwsza

January 9th, 2007 (07:21 pm)
shocked

current mood: shocked

Hmmm...

Wiecie, zastanawia mnie jedno. Jedna z wielu rzeczy raczej.

Dlaczego gimnazjaliści witają się słowem "ciota"? Słownik mówi nam, że ciota to
"gej, homoseksualista, osoba homoseksualna, pedał, pederasta"
to czy u licha wszyscy sportowcy z tej szkoły to geje? O co tu chodzi?

Czy może zmienili sobie znaczenie słowa "ciota", na "Joł ziąąąąąąąąąąą!!!"
Czy coś podobnego.

Wytłumaczcie mi to.

Przy okazji napiszcie też:

a) Dlaczego 99% sportowców w szkołach podstawówka+ to idioci?
b) Czy wszechświat jest nieskończony?
c) Kto ma rację? Nauka czy religia?
d) Dlaczego rodzą się idioci?
f) W którą stronę działają te "cosie" z miksera.

hakun [userpic]

(no subject)

November 26th, 2006 (05:47 pm)

Autor: saladhawk
Tytuł oryginalny: 10 Reasons, why Snape REALLY killed Dumbledore
Tłumaczenie: Innos
Korekta: Susie
Wsparcie translatorskie: Nocna "Krók" Mara NM, Mithiana
Oryginał: Tutaj: http://www.fanfiction.net/s/2758706/1/


10 powodów dla których Snape NAPRAWDĘ zabił Dumbledore`a
lub
10 wydarzeń z szóstego roku Harry`ego, które nie zostały umieszczone w książce

Ostrzeżenie: podczas czytania zaleca się: nie jeść, nie pić, nie palić, nie rozmawiać, nie wgapiać się w ekran, i upewnić się, że posiadamy poczucie humoru.

Nie mówcie, że nie ostrzegałem!


Snape: Moje życie to jeden wielki bałagan! Czarny Pan mi nie ufa. Śmierciożercy mi nie ufają. Ministerstwo Magii mi nie ufa. Uczniowie mi nie ufają. Nawet moi znajomi z tej, pożal się Boże, szkoły mi nie ufają! Syn mojego arcywroga jest wielkim bohaterem tego całego pieprzonego świata, a NEVILLE LONGBOTTOM NADAL CHODZI NA MOJE ZAJĘCIA!
[b]Dumbledore[/b]: Cytrynowego Dropsa? Herbaty?


9

Harry: Przyznaj! Jestem najpotężniejszym czarodziejem na świecie! Nie ma nikogo, kto byłby choć w połowie tak potężny jak ja!

Snape: Zamknij się. Nie zrobisz niczego, czego Dumbledore by nie mógł.

Harry: Zakład?


8

Pierwszy rok

Snape: Chcę być nauczycielem obrony przed czarną magią!

Dumbledore: Nie.

Drugi rok

Snape: Proszę! Chcę być nauczycielem obrony przed czarną magią!

Dumbledore: Nie.

Czwarty rok

Snape: Daj mi posadę nauczyciela obrony przed czarną magią.

Dumbledore: Nie.

Szósty rok

Snape: NAPRAWDĘ chcę być nauczycielem obrony przed czarną magią.

Dumbledore(stanowczo) : Po moim trupie, Severusie.


7

Voldemort: Albo to, albo Glizdogon i różowe bikini.


6

Snape: Uffff. Nareszcie skończyłem ten szalenie skomplikowany eliksir, którego uwarzenie możliwe jest tylko raz na dekadę...
Zgredek: Zgredek wyczyścił pana kociołek, sir! Zgredek dostaje tak wysoką zapłatę od dyrektora Dumbledore`a, a pracuje tak niewiele...


5

Hermiona: Ktoś mądry powiedział mi, że nie powinnam hamować uczuć... Więc... Kocham pana, profesorze Snape! (Rzuca się w objęcia Snape`a)


4

Draco: Ktoś mądry, kto ze względów zdrowotnych nie chce być rozpoznany, cokolwiek miał na myśli, powiedział mi, że nie powinienem hamować uczu... Nie boli cię głowa?


3

Neville: Kto-oś Mą...

Neville: Nieważne.


2

Hermiona: Och, jaaak baaardzo cięę kochaaaaam*


1

Dumbledore: [Patrzy z wesołymi iskierkami w oku]



*Janusz Laskowski - "Och, jak bardzo cię kocham"

hakun [userpic]

Recenzja

November 19th, 2006 (08:52 pm)

Free Image Hosting at ImageShack.us
Macie - na żer.

hakun [userpic]

(no subject)

November 17th, 2006 (06:54 pm)
irritated

current mood: irritated

Muahahah! Wróciłem. Ciekawe, czy ktoś tu zagląda... No więc... siedzę w Portugalii, słoneczko daje i szumi mi ołszyn za łindoł. A tak poza samo-chwaleniem się, to taka mała opowiastka pod tytułem - o nauce języków obcych (a konkretniej angielskiego) przez portugalskich bibliotekarzy.

No więc zamówiłem książkę. Co by nie było - prezenty jakieś trzeba przywieźć ze sobą. Twarda okładka, język portugalski, te sprawy. No i pani mi tydzień temu przysięgała, że to będzie dzisiaj (mieszkam 70 km. od miejscowości w której jest ta księgarnia), no to dzisiaj tam dojechałem (o 11.00) i pani mnie przywitała zdaniem:

"Heloł! Ju ken baj buks hir!"

No. Brawo. Sam bym na to nie wpadł.

Kolejne cudowne zdanie później:

"An... Anf... Anforczunetli łi dont relajz your order. Plis traj egen tumoroł. Mejbi łi ken help den. Gudbaj!"

Tak, to tyle. Żadnego - "ajem sory" nic w stylu "yts maj folt!" gdzie tam. No więc ja dalej napastuję z zapytaniem "Co się stało się!"* In inglisz, ofkurs.

No to mysys bibliotekarka do mnie z tekstem:

"Łi dont... (w tym momencie kobieta jawnie zajrzała do słownika, myślałem, że jakieś trudne słowo, a tu...) noł. De pakadż szud arajf tutdej, bat she (!) not arajf. Mejbi drajwer hev acident?"

Powiedziała to śmiertelnie poważnym tonem, jakby to było na porządku dziennym. No to ja, pomyślałem, że wezmę numer telefoniczny, by zadzwonić i nie jeździć na darmo

No to proszę kobietę o numer

Ona do mnie

"Łat!!! Aj dont fink ju nid tu goł der"

Ja powtarzam głośno i wyraźnie, że jednak chciałbym mieć telefon do waszej księgarni

"Łel... okej (wyciąga karteczkę i szrajbie mi na niej coś) Deds ol?"

Pożegnałem się i zirytowany poszedłem do kawiarni wraz z Agą, gdzie pani z rozpędu dała nam dwie porcie picia w cenie jednej. Cóż, Portugalska gościnność. Potem były wycieczki po sklepach (dżizas chrajst) No i wróciłem do księgarni.

Przed księgarnią była karetka, okazało się, że ta kobieta dostała zawału i jest w ciężkim stanie. Cóż.

*Pozdrowienia dla pana Krzysztofa Kononowicza!

< back | 0 - 10 |