Kreskówki "dla dorosłych" i inne przemyślenia.

current location: Gorzów
current mood: Rozbawiony
current song: Lux Aeterna
Rozmyślania. Chore. Coś jak "codziennik".
Rzucę jeden tytuł - South Park.
Obrońcy żydów, biednych ludzi, czarnoskórych i innych mniejszości zakwiczą z oburzenia. To jest serial który wyśmiewa wszystko w prostacki sposób. Za to go kocham. Ma ogromną popularność, ogromną oglądalność, a przecież jest tak hm... zły? W sensie - przekazu. A ludzie, których zazwyczaj nie śmieszy wyzywanie żydów się śmieją. Mówię to na swoim przykładzie. Czy jestem aż tak zły? I - co ważniejsze - czy te kreskówki są AŻ TAK złe? No cóż, znieczulają. To fakt. Niech jako dowód posłuży ten oto nonsens. Przez duże En. Nonsens. Ja, przykładny obywatel, udałem się na spacer... ee... no dobra, udałem się do empiku po książki i grę. I słyszę urocze, kjutne i tak dalej dzieciaczki, na oko cztery - pięć lat, które krzyczały: "Ale się ujebałeś. Kurwa mać! Ja..." i tak dalej. Widzicie - normalnie byłbym przerażony, ale po obejrzeniu SP, w którym kilkoro ośmiolatków (co prawda - kreskówkowych, ale zawsze), które wyzywają żydów, gejów, prostytutki i tak dalej, w pierwszej chwili nawet nie zwróciłem na to uwagi, zorientowałem się dopiero w empiku. Oto "zbawienna" działalność takich kreskówek.
A teraz ostatnie, acz krótkie, przemyślenie. Dlaczego dzieciaki palą w szkole? (znaczy - poza, w czasie, kiedy powinny być na terenie szkoły itd.)
To proste. Adrenalina, że zostaną złapani. Wszystko co złe potęguje miejsce, w którym jest zrobione. Każde odczucie, zależy od miejsca, w którym to się stało. Zrozumiałem to w pełni dopiero niedawno. Ale to już jest historia na inną aktualizację.
Byle do soboty.








